Spojrzenie

Koty to z jednej strony milutkie kanapowe maskotki obdarzające nas cudowną muzyką - magicznym mruczeniem, z drugiej natomiast dzikie, samodzielne i niezależne. Niektórzy kochają je za pierwotne instynkty, inni za to, że są wspaniałymi towarzyszami z terapeutycznymi właściwościami (podobno właściciele kotów żyją dłużej i zdrowiej), a jeszcze inni podziwiają ich niekwestionowane piękno i gracje. Z kolei na pewno wszyscy doceniają to, że żadne inne zwierze nie jest tak wyjątkowo czyste jak kot. Myciu się i pielęgnowaniu futra poświęcają wiele czasu, a zaprzestanie wykonywania przez nie tych czynności traktować należy jako bardzo poważny objaw chorobowy. W przeciwieństwie do psów, a także wielu innych gatunków zwierząt, ciało kota nie wydziela żadnych przykrych zapachów. Brzydka woń jest zresztą dla niego szczególnie nieprzyjemna i tylko zmuszony okolicznościami będzie w stanie ją znosić.

Wszystkie koty zachowały swą tożsamość kapryśnych i wybrednych osobowości, przyjaznych człowiekowi ale nigdy mu nie podporządkowanych czy służalczych. Niektórzy nawet zastanawiali się czy to przypadkiem kot nie oswoił człowieka.

Znana jest legenda o Mahomecie, który jakoby kazał odciąć część swojej szaty, by nie obudzić ulubionej kotki, któa na niej spała. Ponoć to on właśnie obdarzył wszystkie koty umiejętnością spadania na cztery łapy.

W Egipcie kot był zwierzęciem świętym, czczonym jak bóstwo, mumifikowanym; ale bogowie jednej religii zostają demonami innej. W średniowieczu kot był poświęcany w rytualnych obrzędach, skazywany, torturowany i palony na stosie
razem ze znachorkami i zielarkami nazywanymi wówczas czarownicami: od niepamiętnych czasów wiele cywilizacji łączy kota z kobiecością - a przecież od kobiety do szatana już tylko krok...
Za pomocą widowiskowych działań Kościół umacnia swą pozycję i czyni z kota symbol zła i rozpusty. Takie cechy kota jak: nocny tryb życia, niezależność, silny instynkt samozachowawczy i erotyzm ( głośne amory i skłonność do pieszczot ) mają "diabelski" wydźwięk...

Ten smutny los, który prześladował go aż do początku XIX wieku, nie zdołał jednak zahamować ekspansji
Wielmożnego Pana Kota. Jego wdzięk sprawił, iż stał się niebawem ozdobą salonów i przedmiotem uwielbienia możnych tego świata. Kardynał Richelieu na przykład zapisał w spadku cały swój majątek swym czternastu kotom.

Kot bezszelestnie wkroczył do literatury XVI i XVII wieku. Uznało go wielu pisarzy romantyzmu, ujętych czernią, która przysporzyła mu kiedyś tyle nienawiści. W naturalny sposób stał się ulubieńcem poetów przeklętych, by później, już na zawsze, znaleźć swe miejsce w książkach i pracach najróżniejszych autorów - czuwając nad ich twórczością, jak niegdyś czuwał nad tajemniczymi księgami alchemików.

Niesamowite i fascynujące są oczy kota - oczy, które nie mrugają, które przyciągają i niepokoją, których źrenice zwężają się w wąską pionową szparkę lub rozszerzają się zadziwiająco, przysłaniając kolorowe tęczówki niby czarne perły.

O ile obserwowanie kota jest doświadczeniem estetycznym, o tyle zgłębienie jego spojrzenia jest odczuciem z pogranicza filozofii i "masochizmu", ponieważ wzbudza niepokój. Nawet największemu miłośnikowi kotów nie udaje się uniknąć uczucia strachu zmieszanego z respektem. Czyżby ten niepokój był efektem jakiejś diabelskiej sztuczki? Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to z oczu kota nie można nic wyczytać, nic oprócz nieodgadnionego spojrzenia pozbawionego wszelkich uczuć. A jednak to nieprzeniknione oko nie jest bez wyrazu. Wydaje się, że oko kota widzi świat niedostrzegalny dla człowieka. Zgłębienie tego doświadczenia pozwala odkryć nieujarzmioną odmienność, i trzeba mieć naturę filozofa, by ze spokojem stawić temu czoła. Patrząc w oczy kota można zgłębić jego domniemaną tajemniczość. Natomiast pod wpływem pieszczot spojrzenie to staje się pełne miłości, kot wyraża zadowolenie całym swoim ciałem, lecz oko (z pewnością na wpół przymknięte) pozostaje obojętne. Aby zrozumieć kota, należy umieć odczytywać symbolikę jego gestów. Podobnie jak nieprzenikniona dusza zen, oko jest zwierciadłem, w którym nic się nie odbija. Kot - zen? Być może.
Według legendy buddyjskiej wśród zwierząt asystujących przy śmierci Buddy tylko dwoje z nich- kot i wąż - nie miało łez w oczach. Nagle zjawiła się mysz, która zaczęła zlizywać olej z lampy nagrobnej. Kot zareagował natychmiast, chwytając łatwą zdobycz. Stąd zrodziły się dwa nurty myślenia na temat kotów. Pierwszy przedstawia je jako istoty podłe, obwiniając o brak uczuć. Drugi czyni z kota mędrca, ponieważ choć odsunięty od świata iluzji (który wyraża się emocjami) działa w sposób pragmatyczny czyniąc bez wahania to, co uważa za słuszne. Legenda owa przedstawia kota jako istotę mającą podwójną osobowość. Kot jest zawsze albo diabłem, albo aniołem, w zależności od uczucia, jakim się go darzy, oraz akceptacji lub odrzucenia jego odmienności.

Dwoistość uczuć okazywanych kotom wynika z ich ładunku tajemniczości; a z reguły człowiek wystrzega się tego, co go przerasta... Trzeba mieć kocią naturę, by docenić towarzystwo kota.

Obojętny wobec swej przeszłości, nie dbający o przyszłość, mający dziewięć wcieleń - a więc beztroski, kot rozmnażał się mimo prześladowań. Stopniowo, za sprawą tajemniczych przyjaciół i dalekich podróży, gatunek coraz bardziej się różnicował...
Yann Arthus-Berthrand